Od wielu miesięcy zwracamy uwagę na problem, który w demokratycznie funkcjonującym samorządzie w ogóle nie powinien występować, ponieważ jawność życia publicznego nie może ograniczać się wyłącznie do publikowania wyników głosowań i końcowych uchwał, ale powinna obejmować również możliwość zapoznania się przez mieszkańców z argumentami, które doprowadziły do podjęcia konkretnych decyzji.
Wielokrotnie podnosiliśmy, że Gmina Wschowa powinna powrócić do publikowania nagrań z posiedzeń komisji Rady Miejskiej, ponieważ to właśnie podczas tych spotkań odbywa się rzeczywista debata nad projektami uchwał, wydatkami, inwestycjami oraz kierunkami rozwoju gminy, podczas gdy sama sesja jest najczęściej jedynie formalnym zwieńczeniem procesu decyzyjnego, który wcześniej został przeprowadzony podczas prac komisji.
Najlepszym przykładem pokazującym, jak bardzo ograniczony jest dziś dostęp mieszkańców do informacji o funkcjonowaniu samorządu, pozostaje posiedzenie Komisji Budżetu i Majątku Gminnego z 25 maja 2026 roku, które odbyło się zaledwie trzy dni przed sesją Rady Miejskiej, podczas której radni zgodzili się na zaciągnięcie kolejnych wieloletnich zobowiązań finansowych przekraczających łącznie 18 milionów złotych.
Mówimy przy tym nie o drobnych korektach budżetowych ani o technicznych przesunięciach środków pomiędzy paragrafami, lecz o decyzjach skutkujących wieloletnim zadłużeniem gminy, którego spłata ma potrwać aż do 2038 roku, a więc znacznie dłużej niż obecna kadencja władz samorządowych, które te zobowiązania zdecydowały się podjąć.
Z protokołu nie wynika praktycznie nic

Mieszkańcy mogliby oczekiwać, że protokół z komisji poprzedzającej tak istotne głosowania będzie zawierał szczegółowy zapis argumentów przedstawianych przez urzędników i radnych, informacje dotyczące kosztów obsługi długu, prognoz finansowych, ryzyk związanych z realizacją inwestycji oraz odpowiedzi udzielanych na pytania zadawane przez członków komisji, jednak po lekturze dokumentu trudno oprzeć się wrażeniu, że jego podstawowym celem jest wyłącznie odnotowanie faktu odbycia spotkania.
Z protokołu dowiadujemy się bowiem, że radni zadawali pytania dotyczące zadłużenia gminy, kosztów jego obsługi oraz zasad finansowania planowanych inwestycji, jednak mieszkańcy nie mogą poznać ani treści odpowiedzi, ani przedstawionych wyliczeń, ani argumentów, które miały przekonać większość radnych do poparcia kolejnych zobowiązań finansowych.
W wielu miejscach dokument ogranicza się do lakonicznych formułek w rodzaju „udzielono odpowiedzi”, „udzielono wyjaśnień” lub „podjęto dyskusję”, przez co jedna z najważniejszych debat finansowych tej kadencji została sprowadzona do kilku urzędowych zdań, z których nie sposób wyciągnąć jakichkolwiek merytorycznych wniosków.
Mieszkańcy mają zaufać, ale nie mogą niczego zweryfikować
Powstaje więc sytuacja co najmniej paradoksalna, ponieważ od mieszkańców oczekuje się akceptacji dla wieloletniego zadłużenia gminy i zaufania wobec podejmowanych decyzji, jednocześnie odbierając im możliwość samodzielnej oceny argumentów, które zostały przedstawione podczas prac komisji.
Nie chodzi przy tym o sam fakt realizacji konkretnych inwestycji, ponieważ można zarówno popierać rewitalizację parków i terenów zielonych, jak i uważać, że w pierwszej kolejności środki powinny zostać skierowane na mieszkalnictwo komunalne, rozwój infrastruktury drogowej, zwiększenie dostępności usług publicznych czy działania przyciągające nowych inwestorów i miejsca pracy.
Takie spory są naturalnym elementem funkcjonowania samorządu i właśnie dlatego mieszkańcy powinni mieć możliwość poznania pełnego przebiegu dyskusji, która poprzedza podejmowanie decyzji dotyczących publicznych pieniędzy.
Czego właściwie obawia się władza?
Im bardziej znaczące są decyzje finansowe podejmowane przez samorząd, tym większa powinna być przejrzystość procesu ich podejmowania, ponieważ mieszkańcy mają prawo wiedzieć nie tylko kto i jak głosował, ale również jakie argumenty przedstawiano podczas debaty oraz na podstawie jakich danych podejmowano decyzje skutkujące wieloletnim obciążeniem budżetu gminy.
Właśnie dlatego po raz kolejny wracamy do pytania, które od miesięcy pozostaje bez odpowiedzi: skoro wszystko odbywa się w sposób przejrzysty, zgodny z interesem mieszkańców i poparty rzetelną analizą finansową, to dlaczego gmina nie chce powrócić do publikowania nagrań z posiedzeń komisji, które pozwoliłyby każdemu mieszkańcowi samodzielnie ocenić jakość prowadzonej debaty?
Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że w sytuacji, gdy ponad 18 milionów złotych nowego długu poprzedza dyskusja sprowadzona w oficjalnym protokole do stwierdzeń „udzielono odpowiedzi” oraz „podjęto dyskusję”, jawność życia publicznego zaczyna być traktowana nie jako fundament samorządu, lecz jako niewygodny obowiązek, który należy ograniczyć do niezbędnego minimum.
(RED)

