Basen miejski we Wschowie nie powstał. Nie powstał również żłobek, choć obie inwestycje były przez Gminę przygotowywane i w obu przypadkach złożono wnioski o wydanie pozwolenia na budowę. To oznacza, że nie skończyło się na pomyśle czy politycznej deklaracji, ale wcześniej musiały powstać projekty, dokumentacje, uzgodnienia i inne materiały niezbędne do przeprowadzenia procesu inwestycyjnego.
A to wszystko kosztuje.
Dlatego zapytaliśmy Gminę Wschowa, ile pieniędzy wydano na przygotowanie obu inwestycji, na co konkretnie przeznaczono te środki, jakie dokumenty i opracowania powstały oraz dlaczego przedsięwzięcia, które zostały przygotowane tak daleko, że złożono wnioski o wydanie pozwoleń na budowę, ostatecznie nie zostały zrealizowane.
Na odpowiedź czekaliśmy blisko dwa miesiące. I po tym czasie Gmina odmówiła udostępnienia informacji.
Z decyzji wynika, że Gmina nie twierdzi, iż dokumentacji nie posiada. Wręcz przeciwnie – dokumentacja istnieje, znajduje się w zasobach Gminy, jest przechowywana w segregatorach i teczkach, była przygotowywana przez różne komórki organizacyjne i dotyczy kolejnych etapów przygotowania obu inwestycji.
Zdaniem Gminy, aby odpowiedzieć na nasze pytania, dokumentację trzeba byłoby przejrzeć, odnaleźć poszczególne dokumenty i ustalić, czego dotyczą.
No trzeba byłoby.
Tylko trudno zrozumieć, dlaczego po blisko dwóch miesiącach od złożenia wniosku organ, który sam posiada tę dokumentację i sam ją wytwarzał lub zlecał jej przygotowanie, dochodzi do wniosku, że nie może jej udostępnić tylko dlatego, że dokumenty trzeba odnaleźć i przejrzeć.
Pytamy przecież o to, ile publicznych pieniędzy Gmina wydała na przygotowanie basenu i żłobka, skoro obie inwestycje doszły aż do etapu składania wniosków o pozwolenie na budowę, a dzisiaj nie ma ani basenu, ani żłobka.
Czy Gmina Wschowa sama w ogóle wie, ile pieniędzy wydała na przygotowanie tych dwóch inwestycji?
Bo nawet gdybyśmy na chwilę przyjęli argumentację Gminy, że nasz wniosek dotyczy informacji przetworzonej i wymaga przejrzenia dokumentacji, to przecież nic nie stało na przeszkodzie, żeby po prostu napisać nam, ile pieniędzy wydano na przygotowanie basenu, a ile na przygotowanie żłobka.
Jeżeli przez lata przygotowywano dwie inwestycje, zlecano projekty, dokumentacje i inne opracowania, prowadzono procedury, a na końcu złożono nawet wnioski o pozwolenie na budowę, to można chyba oczekiwać, że Gmina wie, ile kosztowało przygotowanie każdego z tych przedsięwzięć.
Jeżeli natomiast rzeczywiście dzisiaj trzeba chodzić po wydziałach, zaglądać do kolejnych segregatorów i teczek, szukać umów, faktur i dokumentów, żeby dopiero po kilku latach ustalić, ile publicznych pieniędzy wydano na inwestycje, których ostatecznie nie zrealizowano, to pojawia się pytanie, czy Gmina Wschowa sama w ogóle wie, ile kosztowało przygotowanie basenu i żłobka.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, ile kosztowało przygotowanie tych inwestycji, jakie dokumenty za te pieniądze powstały i co ostatecznie stało się z tymi przedsięwzięciami.
Po siedmiu latach funkcjonowania tej administracji nie jesteśmy jednak specjalnie zaskoczeni, że o takich sprawach trudno jest uzyskać konkretną odpowiedź. O sukcesach mówi się znacznie łatwiej, można zrobić konferencję, napisać komunikat, wrzucić zdjęcie do mediów społecznościowych i pochwalić się kolejną inwestycją.
Znacznie trudniej jest mówić o rzeczach, które się nie udały.
A naszym zdaniem wydanie publicznych pieniędzy na przygotowanie inwestycji, które ostatecznie nie zostały zrealizowane, należy uczciwie nazwać porażką. Być może były powody, dla których basen i żłobek nie powstały. Być może zmieniły się koszty, możliwości finansowe albo okoliczności, których wcześniej nie można było przewidzieć. Ale żeby mieszkańcy mogli to ocenić, muszą najpierw poznać fakty i wiedzieć, ile pieniędzy wydano, na co je wydano i co Gmina otrzymała w zamian, skoro po latach przygotowań nie powstał ani basen, ani żłobek.
Dlatego nie odpuszczamy i od decyzji Gminy Wschowa odwołujemy się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ponieważ nie zgadzamy się z sytuacją, w której Gmina przez blisko dwa miesiące analizuje wniosek, potwierdza, że dokumentacja istnieje, a następnie odmawia jej udostępnienia, argumentując, że trzeba byłoby ją przejrzeć.
Po siedmiu latach tej administracji nie jesteśmy specjalnie zdziwieni, że nie ma wielkiej ochoty, aby mówić mieszkańcom o własnych porażkach. A wydane publiczne pieniądze na przygotowanie inwestycji, których ostatecznie nie zrealizowano, są właśnie taką porażką.
Odwołujemy się i nie odpuszczamy, bo mieszkańcy Wschowy mają prawo wiedzieć nie tylko, ile kosztują „sukcesy” tej administracji, ale również ile kosztują jej porażki.
(RED)

