Historia drzwi we wschowskim ratuszu coraz bardziej przypomina komedię, z tym że nikt już się z niej nie śmieje.
Po tym, jak Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków nakazał przywrócenie zabytku do poprzedniego stanu, a 11 grudnia 2025 r. Minister Kultury utrzymał tę decyzję w mocy, gmina miała czas na jej wykonanie do 28 lutego 2026 r. Zamiast tego zaskarżyła decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i próbowała doprowadzić do wstrzymania jej wykonania. Nic z tego – 11 marca 2026 r. sąd odmówił wstrzymania decyzji.
Mimo upływu wyznaczonego terminu drzwi nadal nie zostały przywrócone do poprzedniego stanu. Dlatego 8 lipca 2026 r. konserwator przeprowadził kontrolę wykonania decyzji, która – przypomnijmy – powinna zostać zrealizowana ponad cztery miesiące wcześniej.
I właśnie wtedy okazało się, że zabytkowe skrzydła drzwiowe rzeczywiście wróciły na swoje miejsce, ale… nie usunięto współczesnych drzwi i ościeżnic, które zgodnie z decyzją miały zniknąć. W praktyce oznacza to, że do sekretariatu oraz gabinetów burmistrza i jego zastępcy prowadzą dziś dwie pary drzwi – najpierw współczesne, a tuż za nimi zabytkowe. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś doszedł do wniosku, iż najłatwiej wykonać decyzję będzie… nie wykonując jej do końca. Takie wschowskie wesołki.
Problem w tym, że konserwator nie podzielił tej kreatywności. W piśmie po kontroli jednoznacznie stwierdził, że obowiązek wynikający z decyzji nie został wykonany i zapowiedział podjęcie dalszych działań przewidzianych przepisami prawa.
Ta historia dawno przestała być historią o drzwiach. To historia o tym, jak wygląda wykonywanie ostatecznych decyzji administracyjnych. Bo gdy zwykły mieszkaniec nie wykonuje decyzji organu państwa, konsekwencje pojawiają się zwykle szybko. Tutaj minęły miesiące od wyznaczonego terminu, decyzję utrzymał minister, sąd odmówił jej wstrzymania, konserwator stwierdził jej niewykonanie, a Burmistrz Wschowy bawi się w aranżowanie przestrzeni ratusza tworząc… drzwi do drzwi.

(RED)

