W najnowszym numerze gazety „Jestem ze Wschowy”, wydawanej przez UMiG, w rubryce „3 pytania do burmistrza” opublikowano wypowiedź burmistrza Konrad Antkowiak dotyczącą braku basenu w gminie. To dobry moment, by przyjrzeć się nie tylko samej treści odpowiedzi, ale również szerszemu kontekstowi – zarówno finansowemu, jak i komunikacyjnemu.
Dlaczego we Wschowie nie ma basenu?
BURMISTRZ: Obecnie gmina koncentruje się na najpilniejszych potrzebach mieszkańców – rozbudowie kanalizacji, poprawie dróg, budowie ścieżek rowerowych czy zagospodarowaniu terenów zielonych. Budowa basenu odkrytego to wydatek rzędu kilkudziesięciu milionów złotych, co przy budżecie inwestycyjnym wynoszącym ok. 20 mln zł rocznie oznaczałoby wstrzymanie innych ważnych inwestycji.
Dodatkowo taki obiekt działa tylko przez 2–3 miesiące w roku, a jego utrzymanie generuje wysokie koszty. Kryta pływalnia byłaby jeszcze droższa, a podobne obiekty funkcjonują już w pobliskich miastach, do których można łatwo dojechać.
Argumentacja przedstawiona przez władze opiera się przede wszystkim na dwóch filarach: ograniczeniach budżetowych oraz sezonowości obiektu. Oba wymagają jednak doprecyzowania – i, niestety, nie wytrzymują konfrontacji z faktami.
W ostatnich latach gmina przeznaczyła około 5,5 mln zł środków własnych na pomost nad jeziorem w Lginiu – inwestycję sezonową, działającą przez kilka miesięcy w roku, czyli dokładnie tak samo sezonową, na którego to argument powołuje się burmistrz Konrad Antkowiak w kontekście basenu. Równie znaczące środki skierowano na rewitalizację Parku Wolsztyńskiego.
To jasno pokazuje, że pieniądze w budżecie są – problemem nie jest ich brak, lecz priorytety. W tej sytuacji argument o „niemożności” realizacji inwestycji basenowej nie ma pokrycia w faktach. Mamy do czynienia nie z koniecznością, lecz z wyborem. I to wyborem bardzo konkretnym: zamiast przywrócenia mieszkańcom podstawowej infrastruktury sportowo-rekreacyjnej, zdecydowano się na inne projekty. Próba przedstawiania tej decyzji jako wymuszonej sytuacją finansową zaciera rzeczywisty obraz.
Na tym tle szczególnie kontrowersyjnie brzmi argument o „łatwym dostępie” do podobnych obiektów w sąsiednich miejscowościach. Z perspektywy analitycznej jest to argument słaby, ponieważ podważa sens utrzymywania jakiejkolwiek lokalnej infrastruktury publicznej. Jeśli bowiem dostępność usług w innych gminach miałaby stanowić uzasadnienie dla ich braku na miejscu, to logika ta mogłaby zostać rozszerzona na wiele innych obszarów funkcjonowania samorządu.
Idąc tym tropem, równie dobrze można postawić pytanie o sens istnienia samej gminy Wschowa i funkcji jej burmistrza. Skoro mieszkańcy „mogą łatwo dojechać” do infrastruktury publicznej gdzie indziej, to przecież mogą również załatwiać sprawy urzędowe w sąsiednich gminach. Taka logika prowadzi do absurdu, w którym lokalny samorząd traci rację bytu, a jego rola zostaje zredukowana do minimum. Trudno uznać takie podejście za spójne z ideą decentralizacji i odpowiedzialności władz lokalnych wobec własnych mieszkańców.
Kolejnym istotnym elementem jest niespójność przekazu w czasie. Po przetargu w 2022 roku wiceburmistrz Marek Kraśny deklarował realizację inwestycji etapami, nawet w ograniczonym zakresie. Jeszcze w 2024 roku pojawiały się zapowiedzi konkretnych działań – przebudowy instalacji i uruchomienia niecek basenowych. Dzisiejsza narracja znacząco odbiega od tamtych deklaracji, co rodzi pytania nie tylko o samą inwestycję, ale o ciągłość i przewidywalność polityki inwestycyjnej gminy.
Na koniec warto zatrzymać się przy samej formie komunikacji. Publikacja odpowiedzi burmistrza w gazecie wydawanej przez urząd, w formule pytań i odpowiedzi, siłą rzeczy ogranicza przestrzeń dla rzeczywistej debaty. Nie wiemy, kto te pytania zadaje, według jakiego klucza są wybierane ani czy odzwierciedlają one realne wątpliwości mieszkańców.
W efekcie trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z komunikacją, w której władza sama sobie zadaje pytania i sama na nie odpowiada. Co więcej, wpisuje się to w szerszy trend obecny w tej gazecie – przekaz, w którym dominuje jednostronna narracja sukcesu. Można by to sprowadzić do ironicznego pytania: kto jest taki skuteczny, przewidujący i kompetentny? Odpowiedź zdaje się być z góry znana.
Tego typu komunikacja nie zastępuje jednak realnej rozmowy z mieszkańcami. W sprawach budzących emocje i dotyczących jakości życia – jak choćby dostęp do infrastruktury sportowo-rekreacyjnej – potrzebna jest przejrzystość, konsekwencja i gotowość do zmierzenia się z niewygodnymi pytaniami.
Bo dziś problemem nie jest już tylko brak basenu. Coraz wyraźniej widać, że stawką staje się wiarygodność władz i jakość dialogu z mieszkańcami.
Wesprzyj podcast „Pod Wpływem Wschowy”!
Ten artykuł powstał w ramach działań objętych patronatem Wschowa News. Jeśli chcesz wspierać lokalne inicjatywy i podcast, któremu patronujemy, zajrzyj na Patronite – Pod Wpływem Wschowy i dołącz do grona patronów. Razem możemy więcej!

