Kolejny rok funkcjonowania siłowni prowadzonej przez Centrum Kultury i Rekreacji we Wschowie przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Nie chodzi już wyłącznie o liczby zapisane w sprawozdaniach finansowych, ale o sens całego przedsięwzięcia i jego miejsce w lokalnej rzeczywistości gospodarczej. W sytuacji, gdy instytucja publiczna angażuje środki w działalność o charakterze komercyjnym, trudno uniknąć pytania, czy rzeczywiście jest to rola, którą powinna pełnić – i jakie konsekwencje niesie to dla innych uczestników rynku.
Siłownia prowadzona przez CKiR funkcjonuje bowiem w przestrzeni, w której od lat działają prywatni przedsiębiorcy. Różnica nie sprowadza się jednak wyłącznie do formy organizacyjnej, lecz do zasad funkcjonowania. Prywatny podmiot musi utrzymać się z przychodów, reagować na koszty i dostosowywać ofertę do realiów rynku. Instytucja publiczna może natomiast działać mimo strat, ponieważ jej działalność wspierana jest środkami budżetowymi. W praktyce oznacza to sytuację, w której nierentowny obiekt – zamiast zniknąć z rynku – nadal funkcjonuje, przejmując część klientów i ograniczając przestrzeń dla inicjatyw, które muszą radzić sobie bez takiego wsparcia. Trudno w takich warunkach mówić o równych zasadach konkurencji.
Na tym tle szczególnego znaczenia nabierają dane finansowe. Już pierwszy rok funkcjonowania nowej siłowni pokazał, że projekt nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. W 2024 roku wydatki na jej prowadzenie wyniosły 563 260,51 zł, przy przychodach na poziomie 280 723,40 zł. Dodatkowo zakup wyposażenia pochłonął 218 200,00 zł. W zależności od przyjętej metodologii oznacza to stratę przekraczającą 280 tys. zł lub – przy uwzględnieniu pełnych kosztów inwestycyjnych – ponad pół miliona złotych. CKiR wskazywał, że wynik liczony według zasad księgowych był niższy i wyniósł 42 149,97 zł, co wynika z odmiennego traktowania wydatków inwestycyjnych. Różnica ta dobrze pokazuje, jak inaczej można opisywać tę samą rzeczywistość – albo jako wynik bieżącej działalności, albo jako pełen koszt przedsięwzięcia.
Podczas kontroli Komisji Rewizyjnej w kwietniu 2025 roku przedstawiono plan, który miał odwrócić ten trend. Zakładano, że działalność siłowni zostanie zbilansowana, a zwiększenie liczby klientów i rozwój współpracy pozwolą osiągnąć stabilność finansową. Była to wizja, która – przynajmniej na poziomie założeń – miała uzasadniać kontynuowanie projektu mimo trudnego startu.
Rzeczywistość okazała się jednak mniej optymistyczna. Dane za 2025 rok, liczone według metodologii przedstawionej przez sam CKiR, pokazują wyraźnie, że plan nie został zrealizowany. Do przychodów zaliczono wpływy z działalności oraz refundację wynagrodzeń z PUP, co łącznie dało 409 448,46 zł. Koszty funkcjonowania siłowni wyniosły w tym czasie 468 886,73 zł. Różnica między tymi wartościami jest jednoznaczna – strata na poziomie 59 438,27 zł. Co istotne, jest to wynik odnoszący się wyłącznie do bieżącej działalności, bez uwzględniania wydatków inwestycyjnych. Oznacza to, że nawet przy przyjęciu najbardziej „łagodnego” sposobu liczenia, siłownia nie osiągnęła rentowności.
Jednym z najważniejszych elementów tej układanki pozostaje koszt wynajmu. W 2025 roku czynsz za obiekt przekroczył 209 tys. zł, a łącznie w ciągu dwóch lat na sam najem wydano ponad 370 tys. zł. Są to środki, które nie przekładają się na budowę żadnego majątku publicznego – nie powstaje infrastruktura, nie rośnie wartość gminnych zasobów. Pieniądze te trafiają do właściciela prywatnego obiektu, podczas gdy sama działalność nie jest w stanie się utrzymać.
W tym miejscu szczególnie wyraźnie widać napięcie między założeniami a rzeczywistością. Projekt, który miał się zbilansować, w drugim roku funkcjonowania nadal generuje stratę. Nie jest to już efekt początkowych trudności czy kosztów rozruchu, lecz powtarzalny wynik, który wskazuje na głębszy problem konstrukcyjny. Model oparty na wynajmie i jednoczesnym braku zdolności do pokrycia kosztów działalności prowadzi do trwałego obciążenia finansowego.
Jednocześnie skutki tej sytuacji wykraczają poza same finanse instytucji. Obecność nierentownej siłowni utrzymywanej przez podmiot publiczny wpływa na cały lokalny rynek usług fitness. Prywatni przedsiębiorcy, którzy działają bez wsparcia budżetowego, muszą konkurować z podmiotem, który może pozwolić sobie na funkcjonowanie mimo strat. Oznacza to nie tylko presję na ceny i ofertę, ale także ograniczenie możliwości rozwoju i inwestowania w przyszłość. W dłuższej perspektywie prowadzi to do zaburzenia naturalnych mechanizmów rynkowych.
Historia siłowni CKiR staje się więc czymś więcej niż tylko bilansem przychodów i kosztów. To przykład sytuacji, w której dobre intencje i ambitne założenia zderzają się z realiami ekonomicznymi. Niezależnie od sposobu liczenia, jedno pozostaje niezmienne – działalność nie osiągnęła rentowności. Pozostaje pytanie, czy w tej sytuacji dalsze utrzymywanie takiego modelu jest uzasadnione oraz jakie konsekwencje przyniesie dla lokalnego rynku w kolejnych latach.
Wesprzyj podcast „Pod Wpływem Wschowy”!
Ten artykuł powstał w ramach działań objętych patronatem Wschowa News. Jeśli chcesz wspierać lokalne inicjatywy i podcast, któremu patronujemy, zajrzyj na Patronite – Pod Wpływem Wschowy i dołącz do grona patronów. Razem możemy więcej!

