Wracamy do sprawy opisywanej na łamach naszego portalu w tekście „Siedlnica: Po co rozwiązywać, skoro można polaryzować?”. Sprawy, która przez długi czas funkcjonowała w przestrzeni publicznej jako lokalny spór, a przez część środowiska była bagatelizowana lub sprowadzana do różnicy zdań między mieszkańcami a władzą. Dziś wiemy już, że jej finał nie rozegrał się ani w medialnych polemikach, ani w urzędowych odpowiedziach, lecz na sali sądowej.
Sąd Rejonowy we Wschowie w dniu 14 stycznia 2026 r. wydał orzeczenie warunkowo umarzające postępowanie wobec osoby pełniącej funkcję radnej Rady Miejskiej we Wschowie, oskarżonej o trzy czyny, natomiast w odniesieniu do jednego z nich postępowanie zostało umorzone z powodu przedawnienia. Wyrok jest prawomocny od dnia 18 marca 2026 r. Rozstrzygnięcie to oznacza, że sąd uznał, iż doszło do popełnienia czynów, jednak – uwzględniając okoliczności sprawy oraz ocenę ich społecznej szkodliwości – odstąpił od wymierzenia kary, wyznaczając jednocześnie okres próby.
Jak wynika z pisma Prokuratury Rejonowej we Wschowie z dnia 30 kwietnia 2025 r., akt oskarżenia obejmował zarzuty z art. 284 § 2 Kodeksu karnego, dotyczące przywłaszczenia mienia, oraz z art. 270 § 1 Kodeksu karnego, odnoszące się do podrabiania dokumentów.
W świetle tego rozstrzygnięcia trudno utrzymywać, że mieliśmy do czynienia wyłącznie z lokalnym konfliktem czy nieporozumieniem. Sprawa, która przez długi czas pozostawała na poziomie sygnałów i wątpliwości zgłaszanych przez mieszkańców, znalazła swój finał w postępowaniu karnym zakończonym prawomocnym orzeczeniem sądu.
Nie sposób pominąć faktu, że jej początek nie miał miejsca ani w instytucjach, ani w strukturach kontrolnych, lecz w samej społeczności lokalnej. To mieszkańcy – podejmując działania, które w ich ocenie były konieczne i poprzedzone próbami wyjaśnienia sytuacji innymi drogami – doprowadzili do skierowania sprawy do organów ścigania. Złożenie zawiadomienia nie było więc działaniem rutynowym, lecz decyzją podjętą w poczuciu odpowiedzialności za sprawy wspólne.
Prawomocne zakończenie postępowania nadaje tym działaniom nowy kontekst. Pokazuje, że zgłaszane wątpliwości nie były pozbawione podstaw, a sprawa wymagała rozstrzygnięcia w trybie przewidzianym dla najpoważniejszych sporów – przed sądem.
W tym miejscu pojawia się jednak pytanie wykraczające poza samą ocenę prawną: dlaczego mechanizmy, które powinny reagować wcześniej, nie doprowadziły do wyjaśnienia sprawy na etapie, gdy sygnały dopiero się pojawiały? Dlaczego to mieszkańcy, a nie instytucje, stali się inicjatorami działań prowadzących do jej rozstrzygnięcia?
Odpowiedzi na te pytania pozostają otwarte. Jedno wydaje się jednak pewne – sprawa Siedlnicy przestała być wyłącznie lokalnym sporem, a stała się przykładem tego, jak daleko musi czasem zajść społeczna determinacja, aby doprowadzić do formalnej oceny sytuacji przez niezależny sąd.
(red…)
Wesprzyj podcast „Pod Wpływem Wschowy”!
Ten artykuł powstał w ramach działań objętych patronatem Wschowa News. Jeśli chcesz wspierać lokalne inicjatywy i podcast, któremu patronujemy, zajrzyj na Patronite – Pod Wpływem Wschowy i dołącz do grona patronów. Razem możemy więcej!




W sytuacji, gdy sąd stwierdził popełnienie czynów i zastosował warunkowe umorzenie postępowania, zasadnym jest podjęcie refleksji nad dalszym pełnieniem funkcji publicznej. Mandat radnej wiąże się nie tylko z uprawnieniami, ale przede wszystkim z odpowiedzialnością oraz koniecznością utrzymania zaufania społecznego.
W mojej ocenie taka osoba powinna rozważyć rezygnację z mandatu, a co najmniej powstrzymać się od pełnienia jakichkolwiek funkcji w ramach rady. Standardy życia publicznego powinny wykraczać poza minimum określone przepisami prawa.
Jednocześnie jest to istotny sprawdzian dla całego środowiska Lepsza Wschowa wobec mieszkańców – pokazujący, czy nadrzędne znaczenie mają zasady przejrzystości i wiarygodności, czy też względy wewnętrznej lojalności.